Mój wymarzony fotel gamingowy

Często jeżdżę ze znajomymi na eventy gamingowe w całej Polsce. To nasze takie hobby. Spotykamy tam znanych ludzi ze świata e-sportu i dowiadujemy się nowinek z zakresu elektroniki. Jedno z nich było wyjątkowe i zapamiętam je do końca życia. Wydarzyło się na nim coś co jest stałym tematem naszych anegdotek.

Jak przewieźć fotel przez pół Polski

fotel gamingowyOprócz śmietanki świata e-sportu na takich eventach jest mnóstwo stoisk z gadżetami. Można tam kupić najróżniejsze cuda. Jedna z naszych koleżanek jest mega fanką takich drobiazgów i zawsze obchodzimy te stoiska po kilka razy, żeby mogła coś ciekawego kupić. Szczerze to nie angażuje się w to specjalnie, bo raczej nie jestem typem zbieracza. Chodzę sobie głównie z aparatem i uwieczniam ciekawe chwile.  Na tym konkretnym spotkaniu właśnie tak spędzałam czas. Robiłam akurat zdjęcie znajomym, którzy dopadli do stanowiska z przebraniami i wtedy coś przykuło moją uwagę. W moim przypadku to raczej mało prawdopodobne, ale to była miłość od pierwszego wejrzenia.  Na wystawie stał fotel gamingowy. Nie taki zwykły oczywiście. Unikat z geometryczno neonowym wzorem sprawił, ze oczy mi się zaświeciły. Wszystko niby fajnie, jednak jesteśmy pięcioosobowym autem w piątkę i mamy do przejechania jakieś cztery godziny drogi do domu. W głowie układam strategie jak go przetransportować, ale znajomy puka mnie w ramie i mówi bierz go damy rade. Wtedy fascynacja wzięła górę i dokonałam zakupu.

Nasz droga powrotna była świetna. Całą drogę żartowaliśmy z tego, a fotel był na styk wciśnięty do bagażnika. Kumpel miał racje, że wejdzie. Teraz często opowiadamy o tym jak moja koleżanka zwozi z takich imprez przypinki i breloczki, a ja sobie postanowiłam sprawić fotel gamingowy. To był na prawdę dobry zakup i jestem niego bardzo zadowolona.